Strona Główna

06 czerwca 2007r. (Rzeczpospolita)

 

ZUS: emerytury do wyboru

Wypłata emerytur z drugiego filaru nie jest zagrożona. ZUS, kierowany od piątku przez Pawła Wypycha, potrzebuje jednak roku na przygotowanie się do niej.

Paweł Wypych zapewnia, że w lipcu do Sejmu trafią trzy ustawy kończące reformę systemu emerytalnego, spodziewa się efektywnych prac w sejmowej komisji Solidarne Państwo. Wypych jeszcze przez kilka miesięcy będzie wiceprzewodniczącym międzyresortowego zespołu ds. nadzoru nad ubezpieczeniami społecznymi, którego jest pomysłodawcą.

Przedtem rząd będzie prowadził negocjacje ze związkami zawodowymi na temat emerytur pomostowych. Nowy prezes ZUS mówi "Rzeczpospolitej", że emerytury pomostowe nie powinny być celem samym w sobie, a pracownicy muszą mieć alternatywę, a nie tylko pójście na wcześniejszą emeryturę.

Według niego nie ma przeszkód, by ZUS stał się jednostką budżetową. Nie obawia się, że po przekształceniu może tracić płynność finansową. Ale zdaje sobie sprawę, że zarządzanie firmą bez możliwości brania przez nią kredytów obrotowych wymagać będzie szczególnej dyscypliny budżetowej. Właśnie przygląda się strukturze organizacyjnej ZUS. Chce, by bardziej odpowiadała podziałowi administracyjnemu państwa, gdyż obywatel większość spraw załatwia w powiecie.

Rz: Według projektu ustawy o wypłacie emerytur z II filaru ZUS ma utworzyć publiczny zakład emerytalny. Pomysł ten jest ostro krytykowany. Czy pana zdaniem ZUS powinien go powołać?

Paweł Wypych: Nie, zresztą w sytuacji gdy ZUS zostanie przekształcony w jednostkę budżetową, prawnie nie będzie to możliwe. ZUS powinien być przekaźnikiem informacji, ale nie powinien kreować swoistej akwizycji. Jestem zwolennikiem tego, aby wśród zakładów emerytalnych istniał zakład publiczny. To gwarantuje bezpieczeństwo systemu.

A jaka powinna być relacja między ZUS a tym publicznym zakładem?

Taka sama jak między ZUS a pozostałymi zakładami emerytalnymi. Powinna to być spółka Skarbu Państwa. Samodzielna i spełniająca te same kryteria co inne zakłady. Wtedy możemy mówić o konkurencyjności. Jestem zwolennikiem czystości systemu. Oczywiście będą zarzuty, że nie ma o tym mowy w sytuacji, gdy właścicielem jest państwo. Ale muszą istnieć te same wymagania, oczekiwania. Ten zakład i tak będzie uprzywilejowany, ale dlatego, że jeszcze przez jakiś czas osoby starsze będą przekonane, iż jak coś jest publiczne, to jest bezpieczniejsze. Poza tym jeśli jakiś zakład upadnie, do czego mam nadzieję nigdy nie dojdzie, to w sytuacji, gdy nie będzie nikt chciał przejąć jego portfela, bo nie jest on najlepszy, to zrobi to publiczny zakład.

W tej sytuacji także prywatne towarzystwa ubezpieczeniowe będą tworzyć zakłady emerytalne jako oddzielne spółki akcyjne?

Moim zdaniem tak.

Czy tylko firmy ubezpieczeń na życie powinny tworzyć takie zakłady?

Nie jestem tego zwolennikiem. Moim zdaniem powinien to być każdy, kto spełni zapisane w prawie kryteria.

Resort pracy proponuje, by klienci OFE po przejściu na emeryturę wybierali między emeryturą indywidualną a emeryturą indywidualną z 5-letnim okresem gwarantowanym lub małżeńską. Po co tyle produktów emerytalnych? Czy klienci OFE powinni mieć w przyszłości wybór?

To oczywiście pytanie do resortu pracy. Dwa produkty na pewno powinny być, czyli indywidualna emerytura dożywotnia oraz indywidualna emerytura dożywotnia z okresem gwarantowanym. Do rozstrzygnięcia ostatecznego jest, czy powinny istnieć emerytury małżeńskie. Ale nie dlatego, że pomysł jest zły. Tylko produkt ten może powodować bardzo wiele komplikacji. W przypadku indywidualnej emerytury informacja przekazywana emerytom jest jednolita. Za tysiąc zł dajemy takie a takie świadczenie. W przypadku emerytury małżeńskiej każde świadczenie musiałoby być w pewnym stopniu indywidualnie negocjowane. W systemie emerytalnym jest to niebezpieczne. Komisja Nadzoru Finansowego ma przedstawić wyliczenia, o ile ten produkt obniżałby wartość świadczenia. Inne jest ono bowiem w przypadku małżeństwa przy różnicy wieku między małżonkami 5 lat, a inne, gdy różnica wynosi 15 lat. W przypadku znaczącej różnicy wieku oraz szacowanej długości życia świadczenie emerytalne mogłoby się okazać szokująco niskie.

rozmawiały Katarzyna Ostrowska, Aleksandra Fandrejewska

2007 IGTE