29 kwietnia 2008r. (Gazeta Wyborcza)

 

Lewicka: Nie ma powodu, by obniżać prowizje OFE

System otwartych funduszy emerytalnych jest tańszy w porównaniu z cenami usług finansowych na rynku - zapewnia Ewa Lewicka, szefowa Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych

 Dominika Wielowieyska: Dlaczego towarzystwa emerytalne nie konkurują ze sobą i nie obniżają prowizji od składki pobieranej od nowych członków OFE? Wszystkie, z jednym wyjątkiem, żądają bardzo wysokiej prowizji 7 proc.

Ewa Lewicka: Opublikowany w "Gazecie" komentarz, w którym żądała pani obniżenia prowizji, bardzo mnie zbulwersował. Przedstawiła w nim pani fałszywą rzeczywistość.

Na początku reformy niektóre fundusze emerytalne gwarantowały swoim klientom obniżenie prowizji za staż w funduszu. Niestety, Sejm w 2003 r. uchwalił ustawę, która wymusiła na towarzystwach ujednolicenie opłat, ale ci klienci OFE, którzy już nabyli prawa do niższych prowizji, zachowali swój przywilej. Ponadto Allianz pobiera 4 proc. od składki.

W związku z tym, że w przeszłości zastosowano niższe opłaty dla klientów nie opuszczających funduszu, średnia opłata pobierana przez fundusze to nie 7 proc., lecz 5,95 proc. Poza PTE Allianz, które stosuje niższą stawkę dla wszystkich, jest aż sześć towarzystw, które pobierają opłaty obniżone dla klientów z dłuższym stażem w OFE. W tej grupie znajduje się np. PTE CU, w którym średnia opłata to 4,3 proc.

Towarzystwa nie konkurują wysokością opłaty, bo zablokował to ustawodawca. Gdyby pozwolono towarzystwom dowolnie planować obniżanie prowizji zgodnie z zasadą: im dłuższa przynależność do OFE, tym mniejsza prowizja, to ta konkurencja cenowa dawałaby kolejne efekty. I średnie opłaty mogłyby być niższe.

Ile wynosiła średnia opłata w OFE przed wejściem ustawy w życie?

- W grudniu 2003 r. było to 6,15 proc., a więc poniżej 7 proc. wprowadzonych ustawowo. To najlepszy dowód, że mechanizm obniżania opłaty od składki oparty na regułach rynkowych, a nie na dekretacjach, działał i przynosił efekty.

Dzięki tej decyzji Sejmu opłaty generalnie spadły. Ponad połowa funduszy miała wcześniej prowizje wyższe niż 7 proc. I zgodnie z ustawą opłaty będą spadać nadal, ale dopiero po 2010 r. Nadal jednak nie rozumiem, dlaczego dziś niemal wszystkie fundusze wciąż pobierają 7 proc. opłaty od kolejnych nowych członków.

- Nie może być konkurencji tam, gdzie ustawodawca narzucił górny limit i sztywne zasady. To była świadoma decyzja Sejmu. Pretensje, że towarzystwa emerytalne nie konkurują, obniżając opłaty, trzeba adresować do posłów. Najważniejsze, że towarzystwa konkurują dobrymi wynikami inwestycyjnymi i z punktu widzenia przyszłych emerytów to te wyniki są najistotniejsze.

Zanim weszły w życie wspomniane przepisy ustawy dotyczące prowizji, to np. Polsat w ogóle nie proponował obniżania prowizji z biegiem czasu. Jednocześnie ten sam fundusz oferował klientom wysokie stopy zwrotu i był stale w czołówce pod względem wyników inwestycyjnych. Dlatego dyskusję o tym, czy należy przyspieszyć obniżanie opłat, uważam za absolutnie chybioną.

Mamy prawo w imieniu przyszłych emerytów żądać, by prowizje były niższe. Co więcej zyski towarzystw będą też rosły dzięki drugiej opłacie za zarządzanie, ponieważ zależy ona od aktywów, a aktywa z biegiem czasu będą rosły.

- Ależ opłaty za zarządzanie maleją wraz ze wzrostem aktywów. Te opłaty dla klientów należących do dużych funduszy są znacznie niższe od opłat pobieranych w mniejszych pod względem aktywów funduszach.

Procentowo maleją, ale w liczbach bezwzględnych przychód towarzystw będzie rósł, bo aktywa rosną lawinowo. Przynależność do OFE jest obowiązkowa.

- Taka dyskusja jest niepoważna, bo nikt nie dyskutuje o wzroście PKB w liczbach bezwzględnych, tylko w procentach. Przychody rosną, bo rosną wynagrodzenia, a od nich składki na emerytury, w tym na OFE.

Nikt nie dostaje emerytury w procentach, tylko w gotówce.

- Mówi pani o przychodach z tytułu opłat, a przychody dla PTE to jeszcze nie zyski, bo trzeba je pomniejszyć o koszty, a te są niemałe. W Polsce opłaty w dużym stopniu mają związek z bardzo wysokimi kosztami związanymi z bezpieczeństwem systemu emerytalnego. Wobec tego PTE ponoszą koszty związane z odpisem na fundusz gwarancyjny, wnoszą opłatę na rzecz ZUS od każdej składki, którą Zakład przekazuje do OFE. Koszty bezpieczeństwa to aż 40 proc. wszystkich kosztów OFE.

Trzeba też pamiętać o tym, że jeśli bessa na giełdzie będzie trwała dłużej, to wówczas przychody towarzystw także będą maleć. Spodziewa się pani, że będą one pracować za darmo?

A czy to emeryci mają płacić za złe wyniki inwestycyjne OFE?

- Obecne, niższe niż poprzednio wyniki inwestycyjne funduszy emerytalnych są konsekwencją bessy na rynku kapitałowym. Dotyka ona w takim samym stopniu fundusze emerytalne, jak porównywalne fundusze inwestycyjne czy inne, również porównywalne instytucje rynku kapitałowego. A za złe wyniki funduszu, które nie są konsekwencją koniunktury, ale ewidentnie złego zarządzania, zapłaci towarzystwo emerytalne w ramach mechanizmu minimalnej wymaganej stopy zwrotu obowiązującego w naszym systemie emerytalnym! Do lipca 2007 r. relacja aktywów zgromadzonych w OFE do przekazanych składek za cały okres działalności OFE utrzymywała się w okolicach 150 proc. To jest obraz zysków, jakie przynosiły klientom OFE.


Giełda ostatnio poszła w dół, zyski członków OFE także, ale same towarzystwa zanotowały 14-proc. wzrost zysków. I nie myślą o obniżaniu opłat. Wiemy też, że trzy największe fundusze już uzyskały zwrot z zainwestowanego kapitału. Sytuacja towarzystw jest naprawdę dobra, tak wysokie prowizje są absolutnie nieuzasadnione.

- Czego pani żąda? Żeby karać największe towarzystwa za to, że cieszą się największym powodzeniem? A poza tym zwracam uwagę, że pozostałe 12 towarzystw tego zwrotu jeszcze nie uzyskało.

Ja tylko uważam, że kondycja towarzystw jest wyśmienita i że jest pole do obniżania opłat. OFE to bezpieczny biznes, macie zagwarantowany dopływ aktywów na długie lata. Dla tych, którzy będą mieli niskie emerytury, te sumy oszczędzone dzięki niższym opłatom, są znaczące.

- Według naszych analiz towarzystwa emerytalne pobierają niższe opłaty od zwykłych funduszy inwestycyjnych stabilnego wzrostu. Na stronach internetowych IGFE jest tabelka ze szczegółowym wyliczeniem, ile płaci klient zwykłego funduszu, a ile klient OFE. Ten system jest więc tańszy w porównaniu z cenami usług finansowych na rynku.

Amerykańskie fundusze emerytalne nie pobierają w ogóle prowizji od składki, tylko za zarządzanie. Z kolei zwykłe fundusze obracają pieniędzmi jednego klienta średnio przez dwa lata, a fundusze emerytalne będą tymi pieniędzmi obracać przez kilkadziesiąt lat. Dlatego trudno to porównywać. A same prowizje od wpłacanych pieniędzy do zwykłego funduszu są niższe niż w OFE, bo sięgają jedynie 3-5 proc.

- Ale też polskim funduszom emerytalnym nie grożą bankructwa, jakie zdarzają się funduszom amerykańskim. A sumując wszystkie koszty ponoszone przez klienta funduszy, system emerytalny jest tańszy. Mówi pani 3-5 proc., a tymczasem w funduszach emerytalnych całość kosztów, jakie ponieśli ich członkowie na wszystkie opłaty wyniosła w 2007 r. w stosunku do średnich aktywów 1,36 proc. W 2002 r. było to 2,13 proc. Tak więc zarówno jeśli chodzi o wysokość tych kosztów, jak i tempo ich obniżania, fundusze nie mają się czego wstydzić. Dlatego te żądania pod adresem towarzystw emerytalnych są nieuzasadnione.

rozmawiała Dominika Wielowieyska

 

2007 IGTE