|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
30 maja 2007r. (Rzeczpospolita) |
|
Przedstawiony do konsultacji projekt ustawy o emeryturach kapitałowych z zakładów ubezpieczeń autorstwa Ministerstwa Pracy rozczarował naukowców. Dlaczego? Bo ich zdaniem nie rozwiązuje i nie podejmuje wielu kluczowych kwestii. Projekt ustawy zakłada, że wypłatą emerytur zajmą się tzw. zakłady ubezpieczeń emerytalnych zarządzane przez towarzystwa ubezpieczeń na życie. Ma też powstać państwowy zakład, utworzony przez ZUS. Każdy z nich będzie oferował do wyboru emeryturę: indywidualną, małżeńską oraz indywidualną z 5-letnim okresem gwarantowanym. Zdaniem naukowców, którzy zajmują się reformą emerytalną, projekt jest niedopracowany lub zawiera chybione koncepcje w kluczowych sprawach. Problematyczne tablice życia Prof. Marian Wiśniewski z UW wskazał na bloki zagadnień, zawierające złe rozwiązania. Jeden z nich to sprawa zastosowania tablic dalszego trwania życia, które powinny być wykorzystane w systemie wypłat, oraz kwestia wyboru produktu, którego będą musieli dokonać przyszli emeryci. - Wokół tablic narasta wiele nieporozumień. Mówiąc o nich, trzeba wiedzieć, w jakim celu będą wykorzystane - powiedział prof. Wojciech Otto z UW. Wydaje się pewne, że ubezpieczyciele będą stosować różne tablice dla płci do szacowania swoich zobowiązań. Ale resort pracy jeszcze nie rozstrzygnął, jakich tablic używać do wyliczania świadczeń dla kobiet i mężczyzn. Eksperci przekonują do tablic jednakowych dla obu płci. To oznacza, że mężczyźni, którzy więcej zarabiają, dłużej pracują, ale krócej od kobiet żyją, dopłacą do ich emerytur. - Redystrybucja składek mężczyzn na kobiety jest nieunikniona. Występuje ona w każdym systemie emerytalnym. Tak też jest w I filarze. Tylko gdy istnieje jeden dostawca, ten problem nie jest widoczny. W przypadku kilku już nie da się tego ukryć - mówi Otto. Gdyby stosować tablice różne dla płci to zakłady, które będą mieć więcej mężczyzn jako klientów, zyskają więcej. Eksperci krytykują też to, że przyszłym emerytom daje się wybór, czychcą np. dostawać emeryturę małżeńską czy indywidualną. Ich zdaniem nie ma argumentów, że swoboda wyboru jest dla emerytów tak ważna, iż gotowi są dla niej zaakceptować niższe emerytury. - Nie opowiadamy się przeciw emeryturom małżeńskim, ale przeciw wyborowi. Osoby, które wybiorą emeryturę indywidualną, dopłacą bowiem do świadczeń małżeńskich. Szacowanie aktuarialne ubezpieczycieli wiąże się bowiem wówczas z większym ryzykiem. Nie wiemy, ile osób wybierze taką, a ile inną emeryturę. A jeśli już przyjmujemy różne produkty, to emerytury małżeńskie powinny wybierać wszystkie osoby, które żyją w związku małżeńskim - uważa Marian Wiśniewski. A jak dodaje Otto, emerytury małżeńskie powinny właściwie istnieć w I filarze, ale tam ich nie ma. Lepsza pozycja dla ZUS Ostatni blok spraw, do którego naukowcy mają zastrzeżenia, to brak wyobrażenia twórców projektu ustawy co do tego, jak ma wyglądać publiczny zakład. Prof. Marek Góra z SGH zarzuca proponowanemu rozwiązaniu, że daje lepszą pozycję państwowej instytucji. - Obciążamy społeczeństwo kosztami, bo trzeba sfinansować działalność publicznego zakładu. Równocześnie państwowa instytucja nie czerpie zysków, czyli w zamian społeczeństwo nic nie otrzymuje. A przekonywać do niej ma bezpieczeństwo, za które zapłacą podatnicy, gdy poniesie ona straty. To nie ma ekonomicznego sensu - powiedział Góra. Eksperci są zgodni w opinii, że państwowy zakład nie powinien w ogóle istnieć. - Jego funkcjonowanie ma uzasadnienie tylko w pierwszych pięciu latach, gdy na emeryturę będą przechodzić kobiety, gdyby nie ruszyły prywatne zakłady. Ale z góry trzeba założyć, że portfel państwowej instytucji zostanie sprzedany, gdy pojawią się prywatni gracze. To jednak wiąże się z ryzykiem, że kolejne rządy zmienią ustawę - powiedział Otto. - Projekt nie daje odpowiedzi np. na pytanie, co zrobić, by w sytuacji bankructwa zakłady emerytalne wciąż dysponowały zdrowym portfelem, a równocześnie by ubezpieczyciele nie uciekali się do zbyt ostrożnych założeń demograficznych - powiedział prof. Wiśniewski. Ich zastrzeżenia dotyczą też mechanizmu regulacji rynku emerytalnego. Z projektu wynika bowiem, że to GUS, który ustala tablice dalszego trwania życia, staje się regulatorem rynku. Zdaniem naukowców to rezerwy, a nie stawki emerytalne powinny decydować o bezpieczeństwie tego systemu. KATARZYNA OSTROWSKA |
2007 IGTE |