Strona Główna

31 stycznia 2007r. (Gazeta Prawna)

 

Środki z OFE powinny trafić do prywatnych funduszy

Grozi nam, że będziemy jedynym krajem na świecie, w którym pieniądze zgromadzone w ramach systemu kapitałowego byłyby wypłacane przez instytucję państwową. Taki system może skłonić Polaków do unikania opłacania składek na ZUS i OFE.

■ Trwają prace nad koncepcją wypłat emerytur z pieniędzy zgromadzonych w OFE – ma się tym zająć ZUS. Czy to wizja korzystna dla emerytów?

– Pomysł pokazuje etatystyczny styl myślenia, zakładający, że instytucje państwowe potrafią taniej i lepiej zarządzać pieniędzmi niż instytucje prywatne. A takie przekonanie oznacza niestety ograniczenie możliwości wyboru. W tych warunkach nie będzie wiadomo, czy nie można by korzystniej inwestować, czy emerytury nie mogłyby być wyższe. Zróżnicowanie ofert zapewnić może tylko funkcjonowanie kilku konkurencyjnych podmiotów. Istotne byłoby też, żeby emeryci mieli możliwość wyboru, jak chcą spożytkować zebrane pieniądze, czyli w jakiej formie dostawać emeryturę. Inne potrzeby może mieć osoba samotna, inne pary małżeńskie, które powinny mieć możliwość pobierania tzw. renty małżeńskiej. System powinien przewidywać różne formy wypłat, a tego nie ma w szkicowanej propozycji ministerstwa.

■ Zwolennicy pomysłu wskazują, że emeryci nie będą ponosili kosztów akwizycji, czyli np. reklam zachęcających do skorzystania z usług danego zakładu, więc taki system będzie tańszy.

– Koszty akwizycji byłyby nominalnie niższe, bo jedyne wydatki byłyby związane z akcją edukacyjną, informowaniem o zasadach działalności zakładu. Obawiam się jednak, że mimo to emeryci dostaliby realnie mniejsze wypłaty ze względu na mniejsze stopy zwrotu z inwestycji. Instytucje prywatne wydają pieniądze na reklamy, ale rywalizacja między nimi zapewnia większe zyski. Teoria o zbędnych kosztach reklamy nie jest nowa, głosili ją zwolennicy gospodarki planowej. Proponowana przez nich alternatywa zakładająca brak konkurencji, tworzenie monopoli prowadzi do wzrostu kosztów wyrobu końcowego i niższej efektywności. Skutki były dotkliwsze niż koszt reklamy.

Instytucje prywatne wydają pieniądze na reklamy, ale rywalizacja między nimi zapewnia większe zyski

■ Skąd przekonanie, że państwowy fundusz będzie gorzej inwestował niż prywatne firmy?

– To nie tylko efekt założenia, że prywatne jest bardziej efektywne niż państwowe. Dywersyfikacja ryzyka inwestycyjnego, czyli rozłożenie go na wiele podmiotów, pozwala na bardziej agresywne inwestowanie. Instytucje finansowe przejmują na siebie część ryzyka inwestycyjnego i robią wszystko, żeby wypaść lepiej niż konkurenci. Jedna instytucja zarządzająca nie ma z kim konkurować. Jeszcze istotniejsze jest zwiększenia skali ryzyka złego wyboru inwestycyjnego przez osoby odpowiedzialne za inwestycje, co miałoby duże konsekwencje dla emerytów. Jeśli pomyli się zarządzający jednego zakładu, który będzie miał 5 proc. rynku, to niższe emerytury dostanie tylko taki odsetek osób. W drugim wypadku niższe wypłaty dostałoby 100 proc. emerytów. To z natury rzeczy będzie prowadziło do zachowawczego inwestowania.

Poza tym nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w odniesieniu do zakładów emerytalnych przyjąć gwarancje minimalnej stopy zwrotu. Niższa niż wymagana stopa zwrotu z inwestycji oznaczałaby konieczność dopłacenia ze strony udziałowców zarządzającego funduszem PTE.

■ Jeśli poczytać komentarze czytelników GP pod tekstem, w którym ujawniliśmy pomysł ministerstwa, to wydaje się, że większość ma wrażenie, że pieniądze trafią w czarną dziurę.

– Takie obawy mogą oznaczać, że spadnie zainteresowanie oszczędzaniem w ramach pierwszego i drugiego filaru, czyli w ZUS i OFE. To problem, bo w nowym systemie emerytura zależy tylko i wyłączenie od tego, ile sobie na nią uzbieramy pieniędzy. Ludzie będą unikali form zatrudnienia, w których część zarobków, poprzez obowiązkowe składki, jest odkładana na emeryturę. Dobrze, jeśli sami będą oszczędzać w trzecim filarze. Niestety, obawiam się, że większość nie będzie na tyle zapobiegliwa i zostanie z minimalną emeryturą, którą opłacać z podatków będą następne pokolenia.

■ Czy spodziewa się pan, że pomysł w takim kształcie wejdzie w życie?

– Projekt jest dość radykalny. Dlatego mam nadzieję, że proces stanowienia prawa będzie przebiegał podobnie jak państwach rozwiniętych. Tam powstają najpierw koncepcje, one są przez ekspertów weryfikowane. To oczywiście zajmuje sporo czasu, ale w tak ważnej sprawie jak wypłata emerytur nie powinno być pośpiechu.

■ Ale nas chyba jednak czas już goni?

– Czasu jest coraz mniej, bo pierwsi emeryci, którzy oszczędzali w OFE, powinni dostać pieniądze już w 2009 roku. Niestety, nie zrealizowano obietnic, że koncepcja wypłat emerytur ze środków zgromadzonych w OFE powstanie w dwa, trzy lata od rozpoczęcia uruchomienia w OFE. Miał to być czas na spokojne przygotowanie się do wypłat, przedyskutowanie problemów. Niestety, okazało się, że znowu problem został odsunięty na ostatnią chwilę.

Kuba Kurasz, Marcin Jaworski Rozmawiali

 

2007 IGTE