RZĄDOWY PROJEKT NOWELIZACJI W OCENIE EKSPERTÓW

 Rząd przygotował i skierował do sejmu projekt nowelizacji Ustawy o organizacji i funkcjonowaniu otwartych funduszy emerytalnych. Obecnie nad projektem pracuje podkomisja sejmowa. Rząd deklaruje, że jednym z celów tej nowelizacji jest zwiększenie wysokości przyszłych emerytur oraz konkurencyjności funduszy.

Jednak niektóre propozycje rządowe, zdaniem ekspertów rynku finansowego, mogą przynieść skutek odwrotny – szkodzić rynkowi otwartych funduszy emerytalnych, a w efekcie także przyszłym emeryturom.

Projekt nowelizacji ustawy o funduszach emerytalnych w kształcie zaproponowanym przez rząd wprowadzałby między innymi jednakową dla wszystkich funduszy emerytalnych opłatę od składek. Prowizja od przekazywanych do funduszy składek docelowo wynosiłaby od 1 stycznia 2014r. 3,5%.  Do tej wysokości opłaty dochodzono by stopniowo;  od momentu wejścia w życie ustawy do 2010 roku maksymalna prowizja wynosiłaby 7 %, natomiast później, do 2014 r. górny pułap opłaty zmniejszałby się o pół punktu procentowego. Dzisiaj w każdym funduszu wysokość opłat jest inna, a w większości z nich zależy od tego, jak długo ktoś jest ubezpieczony w danym ofe.

Proponuje się wprowadzenie rachunku premiowego - każdy fundusz miałby obowiązek przekazywać na ten rachunek 0,005% wartości swoich aktywów netto w ostatnim dniu miesiąca. Towarzystwo emerytalne, które uzyskałoby najwyższą stopę zwrotu w ciągu ostatniego pół roku, mogłoby podjąć następnie całość wpłat na ten rachunek, natomiast to, którego wynik byłby najgorsze, musiałoby przelać te pieniądze z powrotem do aktywów. Pozostałe fundusze miałyby prawo do części środków na rachunku premiowym, w zależności od osiągniętej w ciągu ostatniego pół roku stopy zwrotu.

Projekt wydłuża okresy rozliczeniowe z dwóch do trzech lat, natomiast średnia ważona stopa zwrotu liczona byłaby raz na pół roku, a nie raz na kwartał. Przyjmowany do obliczeń maksymalny udział funduszu w rynku wynosiłby 15%, nawet jeśli w rzeczywistości jest większy.

Eksperci przypominają, że w modelu o zdefiniowanej składce, a takim jest właśnie II filar systemu emerytalnego, wysokość przyszłej emerytury zawsze pozostaje niewiadomą, ponieważ w największym stopniu zależy od wyników inwestycyjnych funduszy, czyli od uzyskanej stopy zwrotu. Jej wysokości nie da się więc z góry określić. Dlatego bezpodstawne jest założenie, że wyłącznie dzięki ustawowej obniżce opłat przyszłe emerytury będą zdecydowanie wyższe.

Zdaniem Macieja Rogali, prezesa zarządu PPE Konsultanci sp. z o.o., nawet gdyby fundusze zrezygnowały z prowizji od składek i inwestowały całą składkę, wysokość przyszłych świadczeń podniosłaby się zaledwie o kilka procent. Na wysokość przyszłych świadczeń będzie miała wpływ przede wszystkim stopa zwrotu funduszy, a to na skutek działania procentu składanego. W przypadku 40-letniego okresu inwestowania składek w II filarze kwota, stanowiąca podstawę wypłaty emerytury, będzie w większym stopniu pochodziła z wypracowanych zysków aniżeli ze składek. Przykładowo, jeśli jeden fundusz emerytalny osiąga (w wartościach realnych) stopę zwrotu 4 proc. rocznie, a drugi - 8 proc., skumulowany zysk z inwestycji będzie stanowił odpowiednio: 143 i 575 proc. wpłaconych składek (pomijając opłatę manipulacyjną i zakładając tę samą kwotę składki przez cały okres oszczędzania).

Proponowany rachunek premiowy jest konstrukcją nową i nie sprawdzono, jakie będą jego rzeczywiste skutki dla rynku funduszy emerytalnych. Nie można wykluczyć, że Towarzystwa Emerytalne będą chciały uzyskać premię za wszelką cenę, a to doprowadzi do inwestycji o spekulacyjnym charakterze i działań mających pokazywać dobre wyniki w krótkim okresie. Zarządzający nie będą realizować długofalowej strategii inwestycyjnej, lecz skupią się na osiągnięciu jak najlepszych efektów w okresie półrocznym.

Prof. Marek Góra obawia się, że regulacje tak skomplikowane i nienaturalne jak rachunek premiowy, będą działać przeciw normalnemu i elastycznemu funkcjonowania rynku, rodząc nieoczekiwane skutki uboczne.

Wydłużenie okresu rozliczeniowego i okresu, za który liczona jest wymagana minimalna stopa zwrotu, jest zdaniem ekspertów, posunięciem korzystnych dla funduszy emerytalnych, ale wciąż niewystarczającym. Warto odnotować, że wielu ekspertów generalnie zastanawia się nad mechanizmem liczenia stopy zwrotu uważając, że zaburza on procesy inwestycyjne. Prezes Rogala jest zdania, że mechanizm liczenia stopy zwrotu nie będzie chronił przed dużymi różnicami w świadczeniach emerytalnych. Co więcej, zaproponowane przedłużenie okresu, za który będzie liczona stopa zwrotu (z 24 miesięcy do 3 lat), zwiększa jeszcze dopuszczalny margines różnic.

Zdaniem profesora Lesława Gajka dobre fundusze to te, które osiągają relatywnie wysokie stopy zwrotu w możliwie długim okresie, w porównaniu z efektami innych inwestorów o podobnym profilu (tzn. mieszany portfel akcji i inwestycje w okresie kilkudziesięciu lat). Natomiast obecne mechanizmy wzmacniają tylko skłonność funduszy do inwestowania wg jednego schematu i osiągania podobnych wyników. Profesor Gajek uważa, że aby można było prawidłowo ocenić fundusze, okres rozliczeniowy powinien być ściśle związany ze zmiennością rynków finansowych.

Profesor Wojciech Otto z Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego, zwraca uwagę, że jeśli okres, brany pod uwagę przy porównywaniu wyników jest zbyt krótki, fundusze emerytalne, które próbują stosować bardziej aktywną strategię inwestowania, są za to na swój sposób karane. Dotychczasowe mechanizmy sprzyjają upodabnianiu się struktury portfeli inwestycyjnych wszystkich ofe do struktury portfela funduszy dominujących. Jednocześnie ogromna skala aktywów liderów rynku utrudnia im prowadzenie aktywnej strategii inwestycyjnej, nawet gdyby miały do tego motywację, co w tej chwili wydaje się wątpliwe. Zachowanie takie powielają małe fundusze emerytalne, co w sumie osłabia konkurencję na rynku, a ponad to minimalizuje korzystny wpływ inwestycji ofe na rynek kapitałowy.

Wojciech Otto uważa, że ważnym problemem jest fakt, iż fundusze karane są za osiąganie zbyt niskich stóp zwrotu, nie ma natomiast nagród za osiąganie wysokich wyników. Ten mechanizm również powoduje, że powielanie strategii liderów jest opłacalne. W konsekwencji przy podobnych strategiach inwestycyjnych o rentowności PTE decydują koszty, co działa na korzyść wielkich funduszy. Przestrzega jednocześnie przed wprowadzaniem mechanizmów, które nie będą skuteczne za 7 lat, gdy większość członków funduszy emerytalnych będzie miała 10 letni staż i gdy będą oni porównywać wyniki inwestycyjne.

Fundusze emerytalne powinny być nie tylko dużym inwestorem, ale również stabilnym – gromadzone w nich środki mogą być inwestowane przez kilkadziesiąt lat. Moment wypłaty z funduszu, czyli moment przejścia każdej grupy ubezpieczonych na emeryturę, da się bowiem przewidzieć, a statystyki demograficzne pozwalają także uwzględnić przy planowaniu zdarzenia losowe – jak wcześniejsze zgony, rozwody itp.

Dlatego samo istnienie funduszy wpływa pozytywnie na gospodarkę. Pieniądze ze składek, które ubezpieczeni powierzają funduszom, są inwestowane m.in. w obligacje i akcje, przyczyniając się do wzrostu cen tych papierów wartościowych i zasilając w środki finansowe gospodarkę. Społeczeństwo może mieć inne, dodatkowe korzyści z istnienia funduszy emerytalnych, niż tylko samo oszczędzanie na emeryturę. Im większa jest swoboda inwestycyjna funduszy, tym większe ponoszą ryzyko, ale również większy jest ich wpływ na całość polskiej gospodarki i nadzieja na wysoką stopę zwrotu.

Profesor Lesław Gajek jest przekonany, że ofe są prawdziwymi maratończykami i właściwa perspektywa dla oceny ich inwestycji to 25-40 lat.

Profesor Góra przypomina, że poprzez długoterminowy charakter inwestycji funduszy maleje rola bieżącego ryzyka i bieżących fluktuacji, natomiast istotne stają się trendy rozwojowe. Innymi słowy, fundusze emerytalne są w stanie przynosić wysokie długookresowe stopy zwrotu, gdyż mogą podejmować ryzyko, którego inni krótkookresowi uczestnicy rynku będą się obawiać. W długim okresie to, co fundusze zarobią, będzie silnie skorelowane z tempem wzrostu gospodarczego i warto sobie zdać z tego sprawę.

Profesor Zyta Gilowska, wiceprzewodnicząca Sejmowej Komisji Finansów Publicznych uważa, że skoro celem systemu jest zwiększanie wysokości przyszłych emerytur, trzeba zwiększyć swobodę inwestowania. Trzeba także umożliwić konsolidację funduszy, w granicach zachowania mechanizmów konkurencji i nadać tej konkurencji rzeczywisty, a nie pozorny charakter. System emerytalny został zbudowany dla gospodarki rynkowej. Jeśli będziemy zmierzali przede wszystkim w kierunku zwiększania bezpieczeństwa, to w pewnym momencie drobiazgowość administracyjnych ingerencji zupełnie ograniczy swobodę inwestorów.

Eksperci są więc zgodni co do tego, że na wysokość przyszłych emerytur mają wpływ takie czynniki jak: terminowość przekazywania składek przez ZUS, zysk z inwestycji oraz opłaty, związane z kosztami działania systemu. Dlatego większość z nich zaleca najpierw rozwiązanie kwestii zaległych składek, które nie trafiły na konta ubezpieczonych w funduszach emerytalnych, obniżenie kosztów systemu oraz zwiększenie ich możliwości inwestycyjnych.

(Na podstawie opracowania agencji NOS)