NA MARGINESIE WYNIKÓW INWESTYCYJNYCH

 

Opublikowanie 3 lipca br. dwuletniej średniej ważonej stopy zwrotu otwartych funduszy emerytalnych wskazuje, że mimo trudnych warunków gospodarczych wyniki inwestycyjne ofe są dobre. Wartość stóp zwrotu wszystkich funduszy lokuje się znacznie powyżej minimalnej wymaganej stopy zwrotu. Po raz pierwszy chyba wyniki te nie były komentowane w sposób, któremu można by zarzucić intencję dezinformacji - świadomej, czy też wynikającej z niskiego poziomu wiedzy.

Prof. Janina Jóźwiak – Szkoła Główna Handlowa

Publiczna ocena funkcjonowania Otwartych Funduszy Emerytalnych, w tym również ich wyników inwestycyjnych, dość często ulega zaburzeniu. Czasami wynika to z interesu politycznego, czasami jest po prostu demagogią, a czasem brakiem wiedzy, bo trzeba przyznać, że dość trudno jest przestawić się z dawnego sytemu pay as you go na ten, który mamy obecnie i nazywamy dwufilarowym. Widać to było jakiś czas temu, kiedy autorzy wielu publikacji prasowych uparcie porównywali stopę zwrotu funduszy emerytalnych z oprocentowaniem lokat bankowych, sugerując, że te lokaty są znacznie efektywniejszym sposobem zabezpieczenia emerytalnego, niż ofe. Kiedy bankowe oprocentowanie radykalnie zmalało, fala tych publikacji ustała. Jeszcze od czasu do czasu pisze się o funduszach inwestycyjnych, ale w tej konfrontacji fundusze emerytalne również wypadają bardzo korzystnie. Okazuje się, że zdywersyfikowane portfele inwestycyjne ofe w których są różne instrumenty finansowe, w dłuższej perspektywie czasu są efektywniejsze, a także bezpieczniejsze, niż poszczególne kategorie tych instrumentów. Takie było założenie twórców reformy systemu emerytalnego, którzy wyraźnie to podkreślali i czas pokazuje, że mechanizm zaczyna się sprawdzać. Z perspektywy długookresowej trzeba jeszcze pamiętać, że od początku funkcjonowania nowego systemu upłynęło naprawdę niewiele czasu, a dodatkowym obciążeniem dla funduszy emerytalnych w pierwszym okresie, była przede wszystkim niesprawność ZUS. To wszystko rzutuje na obecną relację pomiędzy kosztami, a osiąganymi efektami, która w długim okresie czasu będzie się zmieniać na korzyść członków ofe. Nie jest to zresztą jedyny przykład nieporozumień wokół funduszy emerytalnych. Opinie na temat publicznego czy prywatnego charakteru środków zgromadzonych w ofe również naznaczone są albo świadomymi intencjami albo brakiem wiedzy.

Na dezinformację jest tylko jedna metoda, a mianowicie informacja. Problem tylko w tym, że na ogół z informacjami trafia się tylko do tych, którzy chcą być poinformowani albo też znajdują się w specyficznych warunkach, pozwalających skupić się na tej informacji. Pokazały to badania fokusowe z których wynikało, że osoby, które w nich uczestniczyły, były potem znacznie lepiej poinformowana. Niestety, w życiu codziennym mało jest takich okazji, co oczywiście nie znaczy, że należy zrezygnować z komunikowania się z opinia publiczną. Występuje tu zresztą wyraźna różnica w postawach pokoleń młodszych i starszych. Młodzi ludzie mają świadomość konieczności inwestowania w swoja przyszłość i to w różnych wymiarach. Fundusze emerytalne są tylko jednym z przykładów, ale o tyle ważnym, że ich konstrukcja musi spowodować zmiany w mentalności kolejnych generacji. Podobnie ważnym momentem w przeszłości było wprowadzenie indywidualnego systemu rozliczeń podatkowych, dzięki czemu uświadomiliśmy sobie czym one są, skąd się biorą i do czego służą. Dzięki funduszom emerytalnym konkretyzuje się problem długookresowej inwestycji we własna przyszłość, akumulacji i wyborów jakich w związku z tym trzeba dokonywać. Nie mówiąc już o pewnej wiedzy na temat mało znanych większości obywateli, a przecież bardzo ważnych mechanizmów rynku finansowego.

Adaptacja do nowego systemu odbywa się w trudnych warunkach gospodarczych, a więc dużej niepewności i lęku społecznego. To wyzwala, nawet wśród młodych ludzi, odruchy roszczeniowe. Takie postawy będą zresztą istnieć zawsze. Państwo zresztą zawsze będzie miało jakieś zobowiązania wobec swoich obywateli. Istotne jest natomiast rozłożenie akcentów – co uznaje się za obowiązek tego państwa, a za co bierze na własne barki. I im więcej będzie poczucia indywidualnej odpowiedzialności i indywidualnej zapobiegliwości, tym lepiej. Przypomnę, że nowy system emerytalny jest konstrukcją trójfilarową. I niestety, ten trzeci filar, o czym wszyscy doskonale wiedzą, jest zaniedbany. Więc jeśli się czasami słyszy, że stopa zastąpienia z dwóch filarów może wynosić 30-40%, to jest to niepokojące. Osoby, które wychwycą taką informację mogą czuć obawę, że po przejściu na emeryturę ich standard życia gwałtownie się załamie. Tymczasem pracodawcy, którzy mieli być główna siłą kreującą trzeci filar, tak jak go zaprojektowali autorzy reformy, są mało aktywni. Przy obecnej sytuacji gospodarczej mamy do czynienia z rynkiem pracodawcy, a nie pracobiorcy, w związku z czym nie ma przesłanek, żeby konkurować o pracowników dodatkowymi ubezpieczeniami emerytalnymi. Wydaje się, że dopiero trwały wzrost gospodarczy może pobudzić rozwój trzeciego filara. W tej chwili bardzo wiele dziedzin życia zależy od tempa wzrostu gospodarczego. Zarówno w sferze czysto ekonomicznej, warunków życia, jak i społecznej adaptacji do gospodarki rynkowej. W czasie dekoniunktury pozytywne zmiany mentalności przebiegają znacznie wolniej i ze znacznie większymi oporami.