
KONSULTACYJNA RADA NAUKOWA O ŚRODKACH OFE
|
|
Podczas
posiedzenia Konsultacyjnej Rady Naukowa Izby Gospodarczej Towarzystw
Emerytalnych 9 maja 2003 r. dyskutowano nad konsekwencjami dla otwartych
funduszy emerytalnych reformy finansów publicznych. Reforma ta musi
uwzględnić regulacje Unii Europejskiej. Rada
przypomniała, że jedną z czterech podstawowych wolności
realizowanych w Unii Europejskiej jest swoboda przepływu kapitału.
Jest ona uzasadniona ekonomicznie, zarówno z punktu widzenia interesów
narodowych, jak i interesu całej Unii. Dlatego Komisja Europejska dąży
do egzekwowania tej wolności we wszystkich krajach Unii. Natomiast
powszechne, narodowe systemy emerytalne stanowią element polityki
fiskalnej i w związku z tym nie podlegają regulacjom unijnym. Obecnie
nie dostrzega się w tym sprzeczności ze swobodą przepływu kapitału,
ponieważ we wszystkich krajach Unii, z wyjątkiem Szwecji, konstrukcje
powszechnych systemów emerytalnych oparte są na modelu bismarckowskim
i składka emerytalna jest w istocie rodzajem podatku. Systemy te nie
korzystają z rynków finansowych dla powiększania kapitału
emerytalnego ze składek, a więc w sensie finansowym nie zakładają
ich kapitalizacji. W
Polsce jednak – podobnie jak w Szwecji – powszechny system
emerytalny częściowo wykorzystuje rynki finansowe. Powoduje to szereg
istotnych kontrowersji, tak po polskiej, jak i po unijnej stronie.
Polski rząd, w odniesieniu do tej części powszechnego systemu
emerytalnego, którą zarządzają Powszechne Towarzystwa Emerytalne
inwestując na rynkach finansowych, chciałby osiągnąć dwa cele.
Pierwszym jest zatrzymanie środków Otwartych Funduszy Emerytalnych w kraju. Drugim – uniknięcie
pozornego wzrostu deficytu, który jako efekt księgowy pojawia się na
skutek przepływu części strumienia składek emerytalnych przez rynki
finansowe. Panuje przy tym pogląd, że dla realizacji obu celów
wystarczy zaliczyć środki OFE do sektora finansów publicznych. Opinia
taka wymaga komentarza. Zatrzymanie
środków OFE w kraju metodami administracyjnymi nie jest ani możliwe,
ani celowe. Regulacje unijne mogą dość łatwo zapobiec próbie
zastosowania takich rozwiązań, ponieważ w sposób ewidentny naruszałyby
one literalnie rozumianą zasadą wolności przepływu kapitału. Przede
wszystkim jednak, administracyjne metody byłyby nieskuteczne. Próba ich zastosowania może prowadzić do niebezpiecznego
dla polskich rynków finansowych, a w konsekwencji całej gospodarki,
zjawiska przewartościowania instrumentów finansowych oraz wypychania z
polskiego rynku tej części kapitału, który nie podlega restrykcjom i
może być lokowany wedle zasady wolnego wyboru, a nie administracyjnego
przymusu. Ograniczenia inwestycyjne, wykraczające poza przyjęte
powszechnie standardy, wpływają na poziom zaufania inwestorów i
atrakcyjność rynku. Swoboda inwestowania środków OFE w bezpiecznym
obszarze OECD może więc paradoksalnie przyczynić się do zwiększenia
dopływu kapitału do polskiej gospodarki. Jej brak grozi natomiast
zakwalifikowaniem Polski do państw drugiej kategorii, nieatrakcyjnych i
ryzykownych inwestycyjnie. Otwarcie rynków zagranicznych dla inwestycji
OFE jest więc nieuniknione, ale równocześnie korzystne dla polskiej
gospodarki. Nie wolno natomiast pozostać biernym i dopuścić, by do
polskiego systemu emerytalnego bezkrytycznie został zastosowany punkt
widzenia Komisji Europejskiej, dla której kapitałowe rozwiązania w
systemach emerytalnych powinny podlegać zasadzie swobodnego przepływu
kapitału. Pogląd
Komisji oparty jest na doświadczeniach z dodatkowymi formami ubezpieczeń
emerytalnych i w odniesieniu do nich jest słuszny. Inaczej jednak należy
podchodzić do ubezpieczenia powszechnego, a z takim mamy do czynienia w
przypadku Otwartych Funduszy Emerytalnych. Przyjęcie punktu widzenia
Komisji groziło by m.in. niewypełnieniem norm Europejskiej Karty Społecznej
i segmentacją powszechnego systemu emerytalnego, którego konstrukcja
– dwa silnie połączone ze sobą konta emerytalne, zwane potocznie,
choć nie do końca precyzyjnie filarami – jest spójną całością. Przesunięcia części składki emerytalnej do Otwartych Funduszy Emerytalnych ujawniło istnienie długu publicznego, który w formie ukrytej istniał już wcześniej. Należy podkreślić, że nie jest to zaciągnięcie nowych zobowiązań, a jedynie ujawnienie już istniejących. Choć ekonomiczna różnica jest jasna, stosowane powszechnie konwencje księgowe powodują, że w zestawieniach budżetowych państwa widoczny jest jedynie jawny dług. W związku z tym ujawnienie długu ukrytego klasyfikowane jest jako zwiększenie zadłużenia, mimo, że nic takiego nie miało miejsca. Wielkość przepływu środków od płacących składki zatrudnionych do otrzymujących świadczenie emerytów nie zmieniła się. Nie zmieniła się wysokość składki i nie zmieniły się zasady uczestnictwa w systemie – nadal jest on obowiązkowy. Zmienił się natomiast kanał przepływu tych środków. Jest to zmiana ważna, zwłaszcza dla mechanizmu tworzenia kapitału przyszłych emerytur, ale nie zasadnicza z punktu widzenia finansów publicznych. Dlatego nie ma powodu, aby sytuacja, która nie wywołuje istotnych i rzeczywistych skutków ekonomicznych, była traktowana jako powiększenie wydatków, jedynie z powodu konwencji księgowych, które nie przystają do rzeczywistości. Reformy emerytalne, nasilające się na całym świecie, z czasem wymuszą zmianę tych konwencji. Pozostawienie
w rachunkach narodowych środków OFE jako części finansów
publicznych pozwoli uniknąć tego nieporozumienia i w związku z tym będzie
bliższe rzeczywistości. Jednocześnie ułatwi Polsce wypełnianie
finansowych kryteriów związanych z naszym dążeniem do udziału w
Unii Walutowej. Zakwalifikowanie
środków funduszy emerytalnych jako części finansów publicznych nie oznacza jednak, że z indywidualnego punktu widzenia uczestników
systemu, środki te są w jakiś sposób nacjonalizowane. Przeciwnie,
pozostają na indywidualnych kontach z przeznaczeniem na finansowanie emerytury konkretnej osoby, za którą
składki są płacone. Powstaje jednak pytanie, czy w sytuacji, gdy suma
tych środków zaliczana byłaby jednak do środków publicznych, można
by je równocześnie nazwać prywatnymi. Dobrym określeniem natury składki
emerytalnej i środków zgromadzonych na kontach uczestników systemu,
jest określenie ich jako „środki indywidualne”. W środki stricte
prywatne zostają one przekształcone w momencie wypłaty, w formie świadczenia
emerytalnego, tak jak w każdym innym systemie emerytalnym. Kategoria
„środków indywidualnych” dotyczy jedynie okresu ich akumulowania.
Są one zbierane na indywidualnym koncie przez konkretną osobę, z
przeznaczeniem na dokładnie określony cel, jakim jest emerytura tej właśnie
osoby. Kategoria „środków indywidualnych” nie jest jednak
wystarczająco dobrze zdefiniowana prawnie i wymaga doprecyzowania. Jest
jednym z wyzwań, związanych z przekształcaniem tradycyjnych
powszechnych systemów emerytalnych, które traktowały swoich uczestników
anonimowo w nowoczesne powszechne systemy emerytalne zakładające
zindywidualizowane uczestnictwo. Indywidualne środki gromadzone w
systemie emerytalnym muszą mieć analogiczną ochronę prawną, jak środki
prywatne. Ich suma może być jednak zaliczona do finansów publicznych.
Rozwiązanie to było by najbardziej racjonalne zarówno z punktu
widzenia indywidualnego uczestnika systemu emerytalnego, jak i
gospodarki jako całości. Gdyby
więc środki te mogły zostać zaliczone na poziomie makroekonomicznym
do finansów publicznych, a w zamian zostałyby zlikwidowane lub znacząco
rozluźnione ograniczenia inwestowania ich na rynkach OECD, otworzyło
by się pole ważnego i potrzebnego kompromisu. Uczestnicy systemu
zyskaliby możliwość inwestowania swoich środków na zagranicznych
rynkach finansowych, a z drugiej strony nic nie stało by przeszkodzie,
aby środki OFE zaliczyć do finansów publicznych. Żelaznym warunkiem
porozumienia musi być jednaj przestrzeganie
nienaruszalności prawnej tych środków. Byłyby one częścią
finansów publicznych z zastrzeżeniem, że mogą być przeznaczone wyłącznie
na finansowanie emerytury osób, dla których są zbierane. Wykluczało
by to również dowolności co do regulowania sposobu zarządzania nimi. Z
dużym prawdopodobieństwem można przewidywać, że instytucje Unii
Europejskiej zaakceptują takie rozwiązanie w odniesieniu do Polski, a
z czasem również do innych krajów, ponieważ zależy im przede
wszystkim na likwidacji ograniczeń swobody przepływu kapitału – a
te byłyby zniesione lub przynajmniej znacznie zredukowane. Trzeba się
jednak śpieszyć z podjęciem inicjatywy, ponieważ Komisja Europejska
i inne instytucje Unii będą coraz bardziej zaabsorbowane
rozstrzyganiem pozostałych problemów związanych z wchodzeniem nowych
członków Unii Europejskiej do Unii Walutowej – w związku z tym
mniej również skłonne do dyskusji i poszukiwania kompromisu.
|