
CZY SYSTEM EMERYTALNY JEST ZAGROŻONY?
|
|
23
lipca br. Sejm uchwalił „Ustawę o przejęciu przez Skarb Państwa zobowiązań
Zakładu Ubezpieczeń Społecznych z tytułu nieprzekazanych składek do
otwartych funduszy emerytalnych”, a 27 sierpnia „Ustawę o zmianie ustawy o
organizacji i funkcjonowaniu funduszy emerytalnych oraz niektórych innych
ustaw”. Obydwie ustawy w istotny sposób zmieniają warunki w jakich będą
działać fundusze emerytalne i wpływają na ich wyniki. Zmiany te budzą również
zaniepokojenie o kierunek, w którym ewoluuje cały, wprowadzony
zaledwie kilka lat temu system emerytalny. Krzysztof
Lutostański – Prezes Zarządu PKO/Handlowy PTE S.A.
Uchwalenie
przez Sejm dwóch ustaw dotyczących II filaru systemu emerytalnego prowokuje do
pytania o to, w jakiej sytuacji system ten się znalazł. Aby ją właściwie
ocenić, trzeba cofnąć się do momentu, w którym reforma systemu emerytalnego
się kształtowała. Porozumienie różnych sił politycznych o jej podjęciu,
było możliwe dzięki temu, że politycy potrafili wznieść się ponad krótkookresowe
cele i dostrzegli sens reformy, przynoszącej korzyści po dziesięcioleciach.
Dzięki tej decyzji powstał system zabezpieczenia emerytalnego, który jest
bardzo wysoko oceniany wśród fachowców na świecie i stanowi
pewien wzór rozwiązania, które nie obciąża gospodarki i nie zwalnia
jej rozwoju. Warto przypomnieć, że obecne problemy gospodarcze Francji i
Niemiec po części są spowodowane przez nie zreformowane systemy emerytalne
tych krajów. Niestety,
obecny stan gospodarczy kraju, a zwłaszcza zły stan finansów publicznych i
trudna sytuacja na rynku kapitałowym, rodzą zagrożenia dla tego systemu. Pierwszym
jest poszukiwanie środków, które zmniejszą deficyt budżetowy, co prowadzi
do prób uszczuplenia zasobów gromadzonych w drugim filarze. Są one
podejmowane już od kilku lat. W 1999 roku ustalono,
czego w założeniach reformy nie było, że opłaty dla ZUS za przelew składek
do funduszy pokryją towarzystwa emerytalne. Dzięki temu zwiększyła się
wysokość składki trafiającej do systemu, a równocześnie zmniejszyło
ryzyko przyszłych zobowiązań państwa, np. dopłat do minimalnych emerytur.
Kolejnym krokiem była zmiana wysokości odsetek płaconych członkom funduszy
za opóźnienia w przekazywaniu składki do ofe. Odsetki karne ustawowe zastąpiono
odsetkami odpowiadającymi oprocentowaniu bonów skarbowych, co wydatnie
zmniejszyło ich wysokość. Rozwiązanie problemu zadłużenia ZUS wobec członków
funduszy emerytalnych również przyniosło finansom publicznym oszczędności.
Zamiana długu na obligacje pozwoliła inaczej traktować to zobowiązanie państwa,
co ma znaczenie dla zbilansowania budżetu. Ponad to ustalone dyskonto może nie
zwrócić członkom funduszy utraconych korzyści i nie powoduje ryzyka dużych
wydatków dla budżetu. Wyprowadzenie służb mundurowych z systemu emerytalnego
zmniejsza bieżące płatności budżetu państwa na rzecz funduszy, co
komplikuje system i naraża towarzystwa emerytalne na dodatkowe koszty
prowadzenia kont, na które środki przestały wpływać. Natomiast zmniejszenie
bieżących płatności oznacza jedynie czasowe odciążenie budżetu państwa i
przesunięcie ich w przyszłość. Wyraźnie
widać, że wszystkie te kroki podyktowane są jedynie potrzebą chwili –
wygospodarowania dodatkowych środków, którymi można załatać choć część
dziury budżetowej. Drugie zagrożenie jest poważniejsze i ma charakter systemowy. Przyjęta w sierpniu ustawa wprowadziła rozwiązania, m.in. dotyczące odgórnej regulacji opłat, które redukują mechanizmy rynkowe w II filarze i wzmacniają wpływ decyzji administracyjnych, sterowanych politycznie. Jest to kierunek niebezpieczny, a co gorsza, najpoważniejsze zagrożenie wiąże się z przyszłością. Jest to nierozstrzygnięta jeszcze kwestia wypłat emerytalnych z II filaru. Można sądzić, że dziś w środowiskach politycznych największym poparciem cieszy się pomysł, by zajmowała się tym instytucja powołana przy ZUS-sie lub nawet w jego strukturze. Pomijając perspektywę licznych problemów administracyjnych i logistycznych, jakie wiązałyby się z jej funkcjonowaniem, powstało by pytanie o logikę konstrukcji systemu. –
Skoro ZUS zajmuje się zbieraniem składek od płatników i również ZUS wypłaca
emerytury, to być może ta sama instytucja powinna zajmować się inwestowaniem
składek? Czy przekazywanie ich w tym celu podmiotom prywatnym jest uzasadnione?
– W pewnych warunkach, zwłaszcza politycznych, te pytania mogą mieć duży
ciężar gatunkowy. I tu dochodzimy do podstawowego zagrożenia. Reforma
emerytalna została wdrożona cztery lata temu i niezależnie od dobrych wyników
inwestycyjnych trudno powiedzieć, że środki z funduszy emerytalnych w jakiś
szczególny sposób wpłynęły na wzrost gospodarczy. Trudno również
spodziewać się, że nastąpi to w ciągu najbliższego roku. Zachowując
wszelkie proporcje można powiedzieć, że los środków z funduszy emerytalnych
jest podobny, jak los środków unijnych. Wszyscy zgadzają się, że nie
potrafimy ich wykorzystać i niestety niewiele z tego wynika. Przykładem są
inwestycje infrastrukturalne, które mogłyby ruszyć zarówno dzięki funduszom
emerytalnym, jak i funduszom unijnym. Ale żeby tak się stało potrzebny jest
wysiłek aparatu administracyjnego państwa, który musi przygotować koncepcję,
oprzyrządowanie prawne i zapewnić część środków. Ten ostatni warunek jest
konieczny również w odniesieniu do funduszy emerytalnych, ponieważ tak
nakazują ustawowe limity inwestycyjne i rygory bezpieczeństwa. Jeśli powstaną
odpowiednie projekty stymulujące rozwój rozmaitych sektorów gospodarki, w których
środki ofe odegrają znaczącą rolę, nie będzie wątpliwości, że fundusze
emerytalne są rozwiązaniem użytecznym zarówno dla gospodarki jak i
pojedynczych obywateli, również w średnim, a nie tylko długim okresie czasu.
Pobudzenie na nowo dynamiki rynku kapitałowego jest zadaniem najtrudniejszym,
ale jedynym skutecznie oddalającym wszelkie zagrożenia, zarówno te wynikające
z potrzeb budżetowych jak i systemowe.
|