
WYNIKI BARDZO DOBRE I CO DALEJ? |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Komisja
Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych poinformowała 6 października
br., że średnia ważona stopa zwrotu wszystkich OFE za ostatnie 24
miesiące wyniosła 38,83%, natomiast minimalna wymagana stopa zwrotu
– 19,42%. Z dziesięciu dotychczas przeprowadzonych przez nadzór
pomiarów jest to najlepszy wynik. Wszystkie fundusze emerytalne osiągnęły
wymagane minimum i żaden z nich nie będzie musiał dokonywać dopłaty. Stopy zwrotu Otwartych
Funduszy Emerytalnych za okres od 28-09-2001 do 30-09-2003 r.
Wyniki inwestycyjne otwartych funduszy emerytalnych komentuje Paweł Wojciechowski – Prezes Zarządu PTE Allianz Polska S.A.Można
śmiało powiedzieć, że po raz kolejny wyniki funduszy emerytalnych są
znakomite. Kilkuletnie strategie inwestycyjne funduszy okazały się
bardzo trafne i pozwoliły wypracować znaczną przewagę wobec
alternatywnych, porównywalnych sposobów lokowania kapitału na rynku
finansowym. Po ponad czterech latach działalności funduszy widać, że
fundusze emerytalne wypracowują, niezależnie od koniunktury, średnio
ponad 10%-tową stopę zwrotu. Fundusze,
poza nielicznymi wyjątkami, nie angażowały dotychczas w inwestycje
zagraniczne. To dobrze świadczy o zarządzających, którzy
wykorzystali lepszą koniunkturę w kraju, niż za granicą. W drugim i
trzecim kwartale tego roku ożywiła się giełda, co fundusze
skwapliwie wykorzystały. Potwierdziła się polityka lokacyjna, zakładająca
zaangażowanie w akcje na średnim poziomie około 30%. Co ważniejsze,
wyniki inwestycyjne pokazują, że trafny był nie tylko poziom
alokacji, ale również selekcja poszczególnych papierów do portfeli
funduszy. Po skonstruowaniu syntetycznego benchmarku, odzwierciedlającego
proporcje papierów dłużnych i papierów udziałowych w portfelach
funduszy, okazuje się, że rzeczywiste wyniki funduszy emerytalnych są
lepsze od tego benchmarku. Sytuacja
na rynku nie jest jednak stabilna i nie można powiedzieć, że
dywersyfikacja portfeli funduszy w pełni zabezpiecza je przed wszelkimi
ryzykami. Dotyczy to np. ryzyka kursowego złotówki. Są oczywiście
pewne możliwości zmniejszania tego zagrożenia przez zakup np.
obligacji skarbowych denominowanych w obcych walutach, ale chronią one
tylko przed ryzykiem kursowym, a nie ryzykiem emitenta - Skarbu Państwa.
Takie możliwości inwestycyjne nie zastąpią dywersyfikacji, którą
mogą zapewnić inwestycje zagraniczne. W przyszłości nie można również
spodziewać się, że obligacje skarbowe będą tak rentowne jak w
ostatnich czterech latach. Spadająca
inflacja oraz decyzje Rady Polityki Pieniężnej sprzyjały dobrym
rezultatom. Obecny spadek cen obligacji, związany z problemami ze
stabilizacją finansów publicznych w dłuższym okresie czasu sprawia,
że stopy zwrotu z obligacji skarbowych nie będą tak atrakcyjne. Być
może w przyszłym roku, po akceptacji budżetu państwa i
przedstawieniu przez rząd skali cięć wydatków publicznych, korzystny
trend na rynku obligacji skarbowych odrodzi się, ale trudno dzisiaj o
tym przesądzać. Trzeba jednak zauważyć, że prawdopodobny jest również
scenariusz dalszego spadku cen papierów skarbowych do poziomu gwarantującego
oczekiwaną przez inwestorów rentowność.
Biorąc pod uwagę dużą skalę zapowiadanych emisji, jak i potrzeby
budżetu, jest to zupełnie realne. Ponadto dług ZUS-u wobec
członków funduszy emerytalnych będzie przekazywany w formie
obligacji skarbowych emitowanych przez Ministerstwo Finansów, co
dodatkowo może ograniczyć popyt OFE na papiery skarbowe i wpłynąć
na poziom rentowności. Niestety,
przyjęta niedawno przez Sejm ustawa o funduszach emerytalnych prawie
zupełnie nie dotknęła sfery inwestycji i nie zmodyfikowała jej z
korzyścią dla klientów funduszy. W ich interesie jest aby portfele
funduszy emerytalnych były odpowiednio zdywersyfikowane, a rynek
instrumentów w które mogą inwestować fundusze, odpowiednio głęboki
i płynny. W tej najistotniejszej kwestii nic się nie zmieniło.
Fundusze nadal będą skazane na nasz płytki rynek kapitałowy i
obligacje skarbowe. Chociaż jesteśmy krajem który potrzebuje kapitału
i mimo dużego popytu na rynku kapitałowym, nowych emisji jest jak na
lekarstwo. Na giełdzie nadal brakuje przede wszystkim nowych emisji
prywatyzacyjnych, a zainteresowanie giełdą prywatnych podmiotów tylko
nieznacznie wzrosło. Pojawienie
się na giełdzie Banku Austria Creditanstalt jedynie potwierdza nierównowagę
popytu i podaży na rynku kapitałowym. Debiut BACA dowodzi, że nasze
rodzime spółki nie potrafią wykorzystać giełdy do pozyskiwania
kapitału, a słabość emitentów jest niestety słabością giełdy.
Interesujące, że w kraju, który tak bardzo potrzebuje kapitału,
rynek kapitałowy staje się bardziej atrakcyjny dla zagranicznych niż
dla krajowych emitentów. Niska
podaż na giełdzie i stały popyt ze strony funduszy emerytalnych,
spowodowały jeszcze jedno zjawisko - w wielu spółkach fundusze osiągają
limit zaangażowania w kapitale akcyjnym spółek i powinny zaniechać
dalszej akumulacji akcji . Powstaje więc pytanie, czy limitów tych nie
należy zwiększyć, skoro na razie nie ma innych możliwości
rozszerzenia rynku dla inwestycji funduszy emerytalnych. Fundusze
emerytalne są wiec w pewnym stopniu w sytuacji przymusu inwestycyjnego,
ograniczonego do bezpiecznych ale coraz mniej rentownych papierów
skarbowych oraz akcji krajowych - często droższych i mniej płynnych
niż akcje zagraniczne. Im dłużej trwa ta sytuacja, tym bardziej rośnie
ryzyko systemowe, obejmujące wszystkie fundusze emerytalne. A to
oznacza, że dotyka ono 10 milionów obywateli. Paradoksalnie, naszym
sprzymierzeńcem jest zła sytuacja finansów państwa. Im wyższy będzie
deficyt budżetowy w przyszłym roku, tym większa będzie skłonność
do pozyskiwania przychodów z prywatyzacji. Można przypuszczać, że po
3 latach posuchy, przyszły rok może okazać się rzeczywiście przełomowy
i kłopoty budżetu spowodują wysyp dużych prywatyzacji kapitałowych
na giełdzie. Jedynym wyjściem, dawno już postulowanym przez fundusze emerytalne, jest zwiększenie limitów inwestycji zagranicznych i uruchomienie długoterminowych programów rządowych np. na inwestycje infrastrukturalnych, o których od kilku lat się mówi, niestety bezskutecznie. Namawianie funduszy emerytalnych by same określiły, jakich instrumentów finansowych związanych z inwestycjami infrastrukturalnymi oczekują, jest nieporozumieniem. Najpierw muszą powstać realne projekty tych inwestycji, potem można dyskutować o instrumentach, które są znane i powszechnie stosowane, a następnie zaoferować je OFE. Same projekty musza powstać jak najprędzej, najpóźniej w przyszłym roku, gdyż inaczej odkładamy możliwości zaabsorbowania znacznych środków z funduszy europejskich, przeznaczonych na cele infrastrukturalne. A to już będzie strata dla całej gospodarki.
|