WYNIKI BARDZO DOBRE I CO DALEJ?

 

Komisja Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych poinformowała 6 października br., że średnia ważona stopa zwrotu wszystkich OFE za ostatnie 24 miesiące wyniosła 38,83%, natomiast minimalna wymagana stopa zwrotu – 19,42%. Z dziesięciu dotychczas przeprowadzonych przez nadzór pomiarów jest to najlepszy wynik. Wszystkie fundusze emerytalne osiągnęły wymagane minimum i żaden z nich nie będzie musiał dokonywać dopłaty.

Stopy zwrotu Otwartych Funduszy Emerytalnych za okres od 28-09-2001 do 30-09-2003 r.

 OFE

Stopa zwrotu

 Niedobór

 

 

 

Bankowy

53,575%

X

ING Nationale-Nederlanden Polska

44,383%

X

Polsat

42,366%

X

Sampo

40,749%

X

PZU Złota Jesień

40,656%

X

Generali

38,622%

X

AIG

36,635%

X

Allianz Polska

36,079%

X

DOM

36,000%

X

Commercial Union BPH CU WBK

35,972%

X

Ergo Hestia

33,827%

X

Skarbiec-Emerytura

33,057%

X

Pocztylion

31,736%

X

Credit Suisse Life & Pensions

30,455%

X

Pekao

29,654%

X

 Kredyt Bank

 22,586%

 X

Średnia ważona stopa zwrotu

38,829%

 

Minimalna stopa zwrotu

19,415%

 

 

Wyniki inwestycyjne otwartych funduszy emerytalnych komentuje Paweł Wojciechowski – Prezes Zarządu PTE Allianz Polska S.A.

Można śmiało powiedzieć, że po raz kolejny wyniki funduszy emerytalnych są znakomite. Kilkuletnie strategie inwestycyjne funduszy okazały się bardzo trafne i pozwoliły wypracować znaczną przewagę wobec alternatywnych, porównywalnych sposobów lokowania kapitału na rynku finansowym. Po ponad czterech latach działalności funduszy widać, że fundusze emerytalne wypracowują, niezależnie od koniunktury, średnio ponad 10%-tową stopę zwrotu.
W ostatnich czterech latach średnia stopa zwrotu OFE wyniosła 60% - co przewyższa nie tylko wyniki inwestycyjne funduszy zrównoważonych, stabilnego wzrostu ale także stopę waloryzacji składek emerytalnych w ZUS-ie. Potwierdza to słuszność dokonanego w 1999 roku wyboru II filaru. Po odjęciu wszystkich opłat, którymi obciążani są klienci OFE, okazuje się, że fundusze emerytalne zarobiły średnio 46% netto, a efekt finansowy dla uczestników II filaru jest ponad dwukrotnie wyższy, niż dla tych którzy w roku 1999 zdecydowali się pozostać wyłącznie w ZUS-ie. Jeśli ta tendencja utrzyma się, to za 5 lat wielkość środków zgromadzonych w II filarze zrówna się ze środkami waloryzowanymi w ZUS, mimo że pierwszofilarowa składka ZUS jest prawie dwukrotnie wyższa od tej, przekazywanej do OFE. 

Fundusze, poza nielicznymi wyjątkami, nie angażowały dotychczas w inwestycje zagraniczne. To dobrze świadczy o zarządzających, którzy wykorzystali lepszą koniunkturę w kraju, niż za granicą. W drugim i trzecim kwartale tego roku ożywiła się giełda, co fundusze skwapliwie wykorzystały. Potwierdziła się polityka lokacyjna, zakładająca zaangażowanie w akcje na średnim poziomie około 30%. Co ważniejsze, wyniki inwestycyjne pokazują, że trafny był nie tylko poziom alokacji, ale również selekcja poszczególnych papierów do portfeli funduszy. Po skonstruowaniu syntetycznego benchmarku, odzwierciedlającego proporcje papierów dłużnych i papierów udziałowych w portfelach funduszy, okazuje się, że rzeczywiste wyniki funduszy emerytalnych są lepsze od tego benchmarku. 

Sytuacja na rynku nie jest jednak stabilna i nie można powiedzieć, że dywersyfikacja portfeli funduszy w pełni zabezpiecza je przed wszelkimi ryzykami. Dotyczy to np. ryzyka kursowego złotówki. Są oczywiście pewne możliwości zmniejszania tego zagrożenia przez zakup np. obligacji skarbowych denominowanych w obcych walutach, ale chronią one tylko przed ryzykiem kursowym, a nie ryzykiem emitenta - Skarbu Państwa. Takie możliwości inwestycyjne nie zastąpią dywersyfikacji, którą mogą zapewnić inwestycje zagraniczne. W przyszłości nie można również spodziewać się, że obligacje skarbowe będą tak rentowne jak w ostatnich czterech latach.

Spadająca inflacja oraz decyzje Rady Polityki Pieniężnej sprzyjały dobrym rezultatom. Obecny spadek cen obligacji, związany z problemami ze stabilizacją finansów publicznych w dłuższym okresie czasu sprawia, że stopy zwrotu z obligacji skarbowych nie będą tak atrakcyjne. Być może w przyszłym roku, po akceptacji budżetu państwa i przedstawieniu przez rząd skali cięć wydatków publicznych, korzystny trend na rynku obligacji skarbowych odrodzi się, ale trudno dzisiaj o tym przesądzać. Trzeba jednak zauważyć, że prawdopodobny jest również scenariusz dalszego spadku cen papierów skarbowych do poziomu gwarantującego oczekiwaną przez inwestorów  rentowność. Biorąc pod uwagę dużą skalę zapowiadanych emisji, jak i potrzeby budżetu, jest to zupełnie realne. Ponadto dług ZUS-u wobec  członków funduszy emerytalnych będzie przekazywany w formie obligacji skarbowych emitowanych przez Ministerstwo Finansów, co dodatkowo może ograniczyć popyt OFE na papiery skarbowe i wpłynąć na poziom rentowności.

Niestety, przyjęta niedawno przez Sejm ustawa o funduszach emerytalnych prawie zupełnie nie dotknęła sfery inwestycji i nie zmodyfikowała jej z korzyścią dla klientów funduszy. W ich interesie jest aby portfele funduszy emerytalnych były odpowiednio zdywersyfikowane, a rynek instrumentów w które mogą inwestować fundusze, odpowiednio głęboki i płynny. W tej najistotniejszej kwestii nic się nie zmieniło.  Fundusze nadal będą skazane na nasz płytki rynek kapitałowy i obligacje skarbowe. Chociaż jesteśmy krajem który potrzebuje kapitału i mimo dużego popytu na rynku kapitałowym, nowych emisji jest jak na lekarstwo. Na giełdzie nadal brakuje przede wszystkim nowych emisji prywatyzacyjnych, a zainteresowanie giełdą prywatnych podmiotów tylko nieznacznie wzrosło.

Pojawienie się na giełdzie Banku Austria Creditanstalt jedynie potwierdza nierównowagę popytu i podaży na rynku kapitałowym. Debiut BACA dowodzi, że nasze rodzime spółki nie potrafią wykorzystać giełdy do pozyskiwania kapitału, a słabość emitentów jest niestety słabością giełdy. Interesujące, że w kraju, który tak bardzo potrzebuje kapitału, rynek kapitałowy staje się bardziej atrakcyjny dla zagranicznych niż dla krajowych emitentów.  Niska podaż na giełdzie i stały popyt ze strony funduszy emerytalnych, spowodowały jeszcze jedno zjawisko - w wielu spółkach fundusze osiągają limit zaangażowania w kapitale akcyjnym spółek i powinny zaniechać dalszej akumulacji akcji . Powstaje więc pytanie, czy limitów tych nie należy zwiększyć, skoro na razie nie ma innych możliwości rozszerzenia rynku dla inwestycji funduszy emerytalnych.

Fundusze emerytalne są wiec w pewnym stopniu w sytuacji przymusu inwestycyjnego, ograniczonego do bezpiecznych ale coraz mniej rentownych papierów skarbowych oraz akcji krajowych - często droższych i mniej płynnych niż akcje zagraniczne. Im dłużej trwa ta sytuacja, tym bardziej rośnie ryzyko systemowe, obejmujące wszystkie fundusze emerytalne. A to oznacza, że dotyka ono 10 milionów obywateli. Paradoksalnie, naszym sprzymierzeńcem jest zła sytuacja finansów państwa. Im wyższy będzie deficyt budżetowy w przyszłym roku, tym większa będzie skłonność do pozyskiwania przychodów z prywatyzacji. Można przypuszczać, że po 3 latach posuchy, przyszły rok może okazać się rzeczywiście przełomowy i kłopoty budżetu spowodują wysyp dużych prywatyzacji kapitałowych na giełdzie.

Jedynym wyjściem, dawno już postulowanym przez fundusze emerytalne, jest zwiększenie limitów inwestycji zagranicznych i uruchomienie długoterminowych programów rządowych np. na inwestycje infrastrukturalnych, o których od kilku lat się mówi, niestety bezskutecznie. Namawianie funduszy emerytalnych by same określiły, jakich instrumentów finansowych związanych z inwestycjami infrastrukturalnymi oczekują, jest nieporozumieniem. Najpierw muszą powstać realne projekty tych inwestycji, potem można dyskutować o instrumentach, które są znane i powszechnie stosowane, a następnie zaoferować je OFE. Same projekty musza powstać jak najprędzej, najpóźniej w przyszłym roku, gdyż inaczej odkładamy możliwości zaabsorbowania znacznych środków z funduszy europejskich, przeznaczonych na cele infrastrukturalne. A to już będzie strata dla całej gospodarki.