OFE zarobiły 10% przez cztery lata
W „Parkiecie” który ukazał się 14 maja br. redaktor
Jacek Maliszewski opublikował artykuł „OFE zarobiły 10% przez cztery
lata”. Ponieważ autor przedstawił wyniki inwestycyjne otwartych
funduszy emerytalnych w sposób nierzetelny, Izba przekazała redakcji
polemikę, oczekując, że zostanie ona opublikowana. W jej tekście
„Parkiet” dokonał bardzo poważnych skrótów, uzasadniając to
brakiem miejsca na kolumnie. IGTE przyjęła ten argument, nie wiedząc
jednak, że mimo deklarowanej szczupłości miejsca, redakcja uzna za
stosowne udostępnić redaktorowi Maliszewskiemu pół kolumny w wydaniu z
5 czerwca, jedynie po to, by mógł on sobie urządzić publiczną powtórkę
z metodologii wyliczania stopy zwrotu. Ponieważ nasuwa to przypuszczenia,
że chodziło tu wyłącznie o uniemożliwienie opublikowania pełnej
wersji polemiki Izby, jej tekst zamieszczamy poniżej.
* * * * *
*
Warszawa, 21.05.2003 r.
Pani
Lidia Zakrzewska
Redaktor
Naczelna
PARKIET
W
„Parkiecie” z 14 maja br. opublikowany został artykuł Jacka
Maliszewskiego „OFE zarobiły 10% przez cztery lata”. Budzi on zdziwienie,
szczególnie, że został opublikowany w dzienniku kompetentnie i obiektywnie
informującym o rynkach finansowych. Niestety, tekst ten ani kompetencją, ani
obiektywizmem nie grzeszy.
Autor prezentuje trzy tezy. Pierwszą, że Otwarte
Fundusze Emerytalne zarobiły mało, co w odniesieniu do sytuacji na polskim
rynku finansowym jest nieprawdą; drugą, że powinny więcej inwestować na
giełdzie, co uwzględniając utrzymującą się na niej dekoniunkturę, jest
dyskusyjne oraz trzecią, że należy na emeryturę dodatkowo oszczędzać –
i tu akurat z autorem trzeba się zgodzić. Trudno jednak dociec związku pomiędzy
tymi konstatacjami. Liczne tabele w jakie autor wyposażył swój tekst,
sprawiają wrażenie dość przypadkowych wypełniaczy wolnego miejsca na
kolumnie. Jaki jest na przykład sens publikowania w artykule o czterech
latach inwestycji OFE danych o zmianach w portfelach inwestycyjnych pomiędzy
31 marca a 30 kwietnia br., nie sposób się domyślić. Natomiast zestawienie
czteroletnich zmian WIGu, ze zmianą wartości depozytów w portfelach OFE
podawaną w milionach złotych, zamiast w procentach, jest zupełną
niedorzecznością. Zwłaszcza, jeśli się chce pamiętać, że w tym
czteroletnim okresie aktywa OFE wzrosły od zera do ponad 30 miliardów zł.
Redaktor Maliszewski powiada, że Otwarte Fundusze
Emerytalne zarobiły dla swoich klientów w ciągu czterech lat 10%. Otóż
efektywność funduszy emerytalnych mierzy się w sposób trochę bardziej
skomplikowany, niż ten, który przyjął redaktor Maliszewski. Średnia
ważona stopa zwrotu (nominalna) z okresu od września 1999 r. do końca
grudnia 2002 r. wyniosła wg obliczeń Izby Gospodarczej Towarzystw
Emerytalnych 50,3%, przy wskaźniku inflacji 16,6%. Natomiast Komisja
Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych, instytucja, którą trudno
posądzać o pobłażliwość dla zarządzających funduszami emerytalnymi
podaje, że w krótszym okresie, bo w latach 2000 – 2002 nominalna średnia
stopa zwrotu wszystkich OFE osiągnęła 38%.
Redaktor Maliszewski powiada, że na Otwartych Funduszach Emerytalnych
zarabiają głównie Powszechne Towarzystwa Emerytalne i ich pracownicy.
Gdyby redaktor zajrzał do „Analizy kosztów Powszechnych Towarzystw
Emerytalnych w latach 1999 – 2002” opublikowanej przez KNUiFE,
dowiedziałby się, że rynek PTE wciąż nie jest rentowny, co wynika zarówno
z kosztów uruchomienia systemu jak i powszechnie znanych, ciągnących się
do dziś problemów z przekazywaniem składek przez ZUS. Zaległości tej
instytucji wobec OFE, liczone wraz z odsetkami szacuje się na 9,5 mld. zł.
Odsetki w jakimś stopniu chronią interesy członków funduszy, natomiast
PTE ponoszą koszty pustych kont. Z „Projekcji sytuacji finansowej
Powszechnych Towarzystw Emerytalnych w latach 2003 – 2040”, innego
opracowania przygotowanego przez KNUiFE i również ogólnie dostępnego,
można się dowiedzieć, że stopa zwrotu z kapitału zaangażowanego w
PTE dopiero w 2020 r. osiągnie 6,8%. Natomiast wynagrodzenia pracowników
PTE od 2000 r. utrzymują się na poziomie około 13% kosztów
operacyjnych. Nadzór przyznaje ponad to, że pozostałe koszty, na które
PTE mają wpływ, uległy wyraźnemu zmniejszeniu – od 1999 r.
czterokrotnie. Generalnie
autor artykuły wydaje się nie dostrzegać, że Towarzystwa z pobieranych
opłat (dystrybucyjnej i za zarządzanie) pokrywają również znaczne
koszty systemowe, niezależne od PTE. Ich udział będzie niestety rósł
i jak przewiduje KNUiFE maksimum osiągną w latach 2015-2016, na poziomie
42% całości kosztów. Stąd uparte zabiegi Izby Gospodarczej Towarzystw
Emerytalnych o zmiany ustawowe, które pozwolą je ograniczyć.
Redaktor Maliszewski powiada, że „cierpliwie czeka na długofalowe
efekty, wynikające ze specyfiki działalności funduszy emerytalnych”.
Autor podając wielkość aktywów i utyskując jednocześnie na wysokość
opłat, stawia się w sytuacji człowieka, który nie wie, że mówi prozą.
Od około 35 miliardów zł – tyle obecnie wynoszą aktywa OFE – opłata
dystrybucyjna nie będzie już nigdy pobrana, a opłaty od kolejnych wpływających
składek będą stopniowo maleć, ponieważ w większości funduszy mają
one charakter degresywny i stanowią element konkurencji między
Towarzystwami. PTE będą natomiast pobierać opłatę za zarządzanie ale
jest ona ograniczona ustawowo do wysokości 0,05% miesięcznie. Z
perspektywy 30 - 40 lat ciągłego inwestowania i pomnażania wpłaconej
kwoty, wpływ opłat od składki na wysokość zgromadzonego kapitału
maleje. Uczestnictwo w Otwartych Funduszach Emerytalnych ma bowiem
charakter inwestycji kapitałowej, a nie zwykłego oszczędzania na starość.
To jest właśnie specyfika działalności funduszy emerytalnych.
Ilustruje ją symulacja stanu konta, zakładająca realną stopę zwrotu
na poziomie 5%, opłatę od składki wg średniej ważonej opłaty na
rynku, opłatę za zarządzanie 0,05% miesięcznie i wpłatę następującą
raz w danym roku w wysokości 100 PLN.

Źródło: ING
Nationale-Nederlanden Polska PTE S.A
Jak widać, stan konta zrównuje się z sumą wpłaconych
składek w trzecim roku inwestycji. Biorąc pod uwagę, że z
dotychczasowych czterech lat inwestowania przynajmniej pierwszy rok trudno
uznać za normalny, na długofalowe efekty redaktor Maliszewski musi
jeszcze trochę poczekać.
Redaktor Maliszewski powiada, że Otwarte Fundusze
Emerytalne źle inwestowały, a ich zyski pochodzą głównie ze
skarbowych papierów dłużnych. Wynikałoby z tego, że na polskim rynku
kapitałowym istniały w ostatnich latach znacznie lepsze możliwości, które
OFE, przestrzegając obowiązujących je przepisów inwestycyjnych, mogły
wykorzystać, osiągając wyraźnie wyższe wyniki. Podstawowe wskaźniki
istotne dla rynku finansowego, zestawione ze stopą zwrotu OFE, pokazują
jednak coś innego.
WSKAŹNIKI (%)
|
1999
– 2002
|
Średnia
ważona stopa zwrotu OFE (nominalna – dla celów porównawczych)
|
50,3
|
Inflacja
|
16,6
|
Nominalny PKB
|
28,6
|
WIG 20
|
-14,1
|
Indeks obligacji polskich Merrill Lynch
|
71,0
|
Syntetyczny benchmark (30%WIG20 + 70% indeks akcji)
|
47,5
|
Fundusze zrównoważone
|
26,5
|
Fundusze stabilnego wzrostu
|
42,0
|
Źródło: ING Nationale-Nederlanden Polska PTE S.A.
Z przytoczonych wskaźników wynika, że fundusze
emerytalne dobrze dostosowały się do sytuacji ekonomicznej i w trudnych
warunkach załamania gospodarczego prowadziły skuteczną politykę
inwestycyjną, skuteczniejszą niż na przykład fundusze zrównoważone, o
zbliżonej strukturze portfeli. A że angażowały się w skarbowe papiery dłużne?
OFE mają obowiązek takiego kształtowania swych inwestycji, by były one
najkorzystniejsze dla członków funduszy, a nie dla tego czy innego segmentu
rynku finansowego. Prawdą jest, że czas zyskownych inwestycji w instrumenty
skarbowe już się kończy, ale to wszyscy wiedzą. Czy większe zaangażowanie
na rynku akcji może być alternatywą? Biorąc pod uwagę jego płytkość,
brak nowych emisji i osiągane wskaźniki, nie jest to wcale oczywiste. Już
dziś w portfelach OFE znajduje się mniej więcej jedna czwarta akcji w
wolnym obrocie giełdy, co nakazuje dużą ostrożność inwestycji, zwłaszcza,
że żadnych nowych propozycji nie widać. Można sobie oczywiście wyobrazić
i tego zapewne oczekują inwestorzy krótkoterminowi, wzmożone mimo wszystko
zakupy akcji przez OFE. Będzie to jednak sztuczne i ryzykowne nakręcanie
koniunktury. Jest więcej niż pewne, że koszty jej załamania poniosłyby
przede wszystkim Otwarte Fundusze Emerytalne, a nie bardziej elastyczny kapitał
spekulacyjny. Byłby to oczywiście kolejny powód do pretensji o złą
politykę inwestycyjną OFE i narażanie interesów przyszłych emerytów. Tym
razem uzasadniony.
Polski rynek finansowy jest młody i stosunkowo słaby. Przeżywa dziś
trudności, tak jak cała gospodarka. W sposób oczywisty wpływa to na
politykę inwestycyjną i wyniki wielu podmiotów na tym rynku, w tym również
Otwartych Funduszy Emerytalnych. Żeby o tym dyskutować nie trzeba jednak
ustawiać OFE w roli chłopca do bicia. Dyskusja prowadzona w tym stylu
nie doprowadzi do żadnych sensowych wniosków.
Ponieważ artykuł redaktora Jacka
Maliszewskiego narusza dobre imię Otwartych Funduszy Emerytalnych i zarządzających
nimi Powszechnych Towarzystw Emerytalnych, prosimy, zgodnie z przepisami
Prawa Prasowego, o zamieszczenie niniejszej polemiki na łamach
„Parkietu”.
Z
wyrazami szacunku
Ewa
Lewicka
Prezes
IGTE
|